Pokazywanie postów oznaczonych etykietą actual play. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą actual play. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 września 2010

Seacouver, Sesja V - Beyond Here Lies Nothin'

Totalnie nie potrafię napisać APka na świeżo, a kiedy robię to po kilku dniach nie mogę się pozbyć wrażenia, że coś zawsze mi umyka. Anyway.

Graliśmy w sobotę, 4 września. Sesja - jeśli wziąć pod uwagę czas poświęcony tylko na granie - była bardzo krótka. Nie zdążyłam zrobić połowy rzeczy, co do których chciałam, aby się pojawiły. Częściowo z powodu braku czasu, częściowo z powodu mojej demotywacji.

Nawalili gracze. Przykro mi to pisać, ale wszyscy. Zaczynając od Piotrka, który miał do nas dołączyć na tej sesji, ale zapomniał że gramy i w końcu nie mógł się pojawić, poprzez spóźnienie pozostałej trójki.
Była też drama. Wspominam ot tak, dla porządku.
(edycja) poprzez stwierdzenie "nawalili gracze" mam na myśli to, co było, zanim zaczęliśmy grać. Nie odnosi się to do samej sesji. (koniec edycji)

Ogólnie, mam wrażenie że wszystko sprzysięgło się, żeby sesja nie wyszła. Cenna nauczka na przyszłość - jeśli masz wrażenie, że w takiej sytuacji lepiej odpuścić, zrób to. Następnym razem będę mądrzejsza.

Także moja ocena sesji pod względem technicznym wypada słabiutko. Dodam jednak kilka pozytywów, dotyczących samego prowadzenia.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Seacouver, Sesja IV

Zaskoczyła mnie mocno tendencja zwyżkowa - ta sesja (19.08, notuję datę dla porządku) również była lepsza od poprzedniej. Oby udało się tendencję utrzymać - w końcu mam do przygotowania (się do) następnej sesji sporo czasu, ale muszę też wykombinować, jak wprowadzić ostatniego gracza.


Po raz kolejny, rozpoczęliśmy dokładnie w tym samym momencie, w którym skończyliśmy poprzednio. Dla niedoświadczonego MG - jakim, jak już wspominałam, jestem - jest to konieczna konieczność. Dlaczego? Raz, pozwala mi to w naturalny sposób zrobić krótkie powtórzenie tego, co się działo pod koniec ostatniej sesji. Dwa, unikam w ten sposób nieporozumień i upewniam się, że wszyscy wskakują do gry w tym samym momencie, w którym z niego wyskoczyli. Zauważyłam, że pod koniec moje "podbicia" słabną - zmęczenie? - a gracze słabo się skupiają lub dostają głupawki.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Apocalypse World - sesja III, czyli - These Things

"I'm not a bad man, I'm just overwhelmed
It's cause of these things, it's cause of these things"


 Poszliśmy za ciosem i trzecią sesję rozegraliśmy następnego dnia, w czwartek 12.08.


Zacznę od kontynuacji fabuły. Pierwsza scena - McKenzie, który właśnie ocknął się gdzieś na murach otaczających hold. Na dole, za murami, widzi ludzi z gangu Fostera, którzy przeprowadzają kolejną egzekucję (nie słychać strzałów, tylko krzyki mordowanych). McKenzie biegiem rzuca się w powrotem w kierunku gabinetu Fostera, po drodze zabijając dwóch strażników.
Jedna ważna rzecz, o której wcześniej zapomniałam, a która pojawiła się na poprzedniej sesji - TiM używając augury skonstruował urządzenie, za pomocą którego odizolował Fostera od maelstromu (po czym Foster po prostu zasnął z wyczerpania). Teraz gracze zaskoczyli mnie totalnie - TiM i McKenzie postanowili zabrać Fostera z holdu i wynieśli go zawiniętego w prześcieradła. Stwierdziłam, że w tym wypadku powiem "tak" i udało im się to.


Hold opuścili razem z dwójką przydzielonych im przez Roarka ludzi - Snow oraz drugim najemnikiem, którego sami mieli wybrać. Tutaj też zostałam zaskoczona - zamiast wybrać osiłka do roli mięsa armatniego, poprosili o tego, który - według ich wiedzy - jest najmniej lojalny. Dostali Sweetsa - wydawało się to logiczne, skoro był najmłodszym nabytkiem "Rodziny".

sobota, 14 sierpnia 2010

Apocalypse World - sesja II, czyli - Welcome to Seacouver!

Wreszcie udało się spotkać i zagrać i to mnie bardzo cieszy.
Sesja miała miejsce w środę, 11.08. Minęło dużo czasu od naszej pierwszej rozgrywki, więc oczywiście dość długo trwała "faza przygotowawcza" i  zbieranie się. Nie pamiętam o której wreszcie zaczęliśmy, na pewno było po 20tej, graliśmy do ok. 00:30, kiedy w trakcie ostatniej sceny padałam już na pysk.


Kilka uwag z punktu widzenia MC i odnośnie przygotowań przed sesją:
- Pierwsze tworzenie frontów to trudne zadanie (zwłaszcza dla osoby bez doświadczenia jako MG). Rozdział z podręcznika na ich temat moim zdaniem mógłby być bardziej szczegółowy. Nie ustrzegłam się kilku błędów, na szczęście były na tyle drobne, że dało się je skorygować na bieżąco. Gracze nie sprawiali wrażenia, jakby coś dla nich było niespójne, i to najważniejsze.
- Nie łapię jeszcze, jak działają "overall countdowns" dla frontów. Nie czuję tego, więc jeszcze ich nie rozpisałam. Był tylko jeden moment, kiedy żałowałam, że tego nie zrobiłam. Wolałam pozostawić sobie otwarte możliwości, niż zrobić to źle a potem się męczyć z dopasowywaniem.


poniedziałek, 12 lipca 2010

Zawsze musi być ten pierwszy raz.

I nie mam tutaj na myśli pierwszej notki na blogu, tylko pierwszą poprowadzoną sesję RPG. Tak! Przeze mnie! Nie do wiary!

Wzbraniałam się przed tym długi czas. Powodów było kilka - ach, te kompleksy. Lęk przed brakiem pomysłu, dezorganizacją na sesji, "brakiem odpowiednich słów w głowie", podsumowując - lęk przed niepowodzeniem.

Skąd się więc wziął pomysł, aby poprowadzić Apocalypse World?

Główna przyczyna jest prozaiczna - w moim bliskim otoczeniu brak osób chętnych do prowadzenia, czy też zdolnych do tego aby konsekwentnie wytrwać w postanowieniu aby prowadzić. Decyzję podjęłam spontanicznie, przed wizytą dwójki znajomych.